Buzuje w PiS. Morawiecki wypomina Sasinowi bolesną sprawę
Jacek Sasin przekazał w rozmowie z Radiem ZET, że PiS przejdzie wiosną do ofensywy. To wtedy partia przedstawi swojego kandydata na premiera. W jego ocenie na pewno nie będzie nim Mateusz Morawiecki, gdyż PiS potrzebuje "nowego otwarcia".
Sasin był następnie dopytywany o to, czy Morawiecki nie chciałby zostać ponownie premierem. Były wicepremier wbił wówczas szpilę partyjnemu koledze.
– Może pani premier Szydło też by chciała, ale ma na tyle skromności w sobie, że nie wszystkim to komunikuje – stwierdził.
Morawiecki drwi z Sasina: Kingmaker
Do jego słów odniósł się niedługo później sam zainteresowany. "Jacku, skoro znów budzi się w Tobie zew kingmakera mam dwa słowa: sejmik podlaski" – napisał Morawiecki.
To właśnie Sasin jest szefem podlaskich struktur PiS. Przypomnijmy, że partia utraciła władzę w sejmiku po wyborach samorządowych w 2024 roku, gdy zawiązała się koalicja KO-PSL-Polska 2050. Dwoje radnych PiS poparło kandydata KO na marszałka województwa.
– Wygraliśmy te wybory na Podlasiu, co było efektem dobrych rządów w sejmiku województwa podlaskiego przez ostatnie ponad pięć lat. To jest zdrada woli wyborców. Wyborcy wyraźnie wskazali, kto powinien na Podlasiu rządzić – mówił Jacek Sasin.
Bocheński interweniuje
Do sporu między dwoma czołowymi politykami odniósł się Tobiasz Bocheński, który bywa często wymieniany jako kandydat na potencjalnego premiera w przyszłym rządzie. Polityk ocenił, że partia musi najpierw wygrać wybory, zanim będzie dzielić się stanowiskami.
"Dajcie sobie spokój. Świat nie kręci się wokół nazwiska premiera, bo trzeba zwyciężyć w wyborach. A wyborów nie chcemy wygrać dla siebie, tylko żeby zmieniać Polskę. Polacy zasługują na nowy rząd, który zajmie się ich sprawami. Ciągłe opowiadanie: ja! ja! ja! Niczemu nie służy" – stwierdził Bocheński.